Chrzuszcz Karina - * * * [Jechałam życie swym własnym wagonem]
Jechałam życie swym własnym wagonem
nie myśląc ożadnym przystanku,
lecz ktoś chciał jechać w tą samą stronę,
chciał budzić się o tym samym co ja poranku.
Więc miejsce obok siebie zwolniłam
nie wiedząc po co on wsiadł i dlaczego.
Usiąść obok mu pozwoliłam,
nie mówił czy razem zajedziemy daleko.
Z czasem to miejsce stało się mieszkaniem,
a on był jego lokatorem.
Piękne stało się podróżowanie,
a lokator stał się dla mnie wzorem.
Oboje ze wspólnej drogi się cieszyliśmy,
choć kłócić też się czasem zdarzało,
lecz szybko się potem godziliśmy,
bo me serce bez swego lokatora by nie wytrzymało.
I jedziemy tak w jednym przedziale
nie wiedzac ile ta podróż będzie trwała,
lecz to nie ważne jest dla mnie wcale,
bo swego lokatora najbardziej w świecie pokochałam
nie myśląc ożadnym przystanku,
lecz ktoś chciał jechać w tą samą stronę,
chciał budzić się o tym samym co ja poranku.
Więc miejsce obok siebie zwolniłam
nie wiedząc po co on wsiadł i dlaczego.
Usiąść obok mu pozwoliłam,
nie mówił czy razem zajedziemy daleko.
Z czasem to miejsce stało się mieszkaniem,
a on był jego lokatorem.
Piękne stało się podróżowanie,
a lokator stał się dla mnie wzorem.
Oboje ze wspólnej drogi się cieszyliśmy,
choć kłócić też się czasem zdarzało,
lecz szybko się potem godziliśmy,
bo me serce bez swego lokatora by nie wytrzymało.
I jedziemy tak w jednym przedziale
nie wiedzac ile ta podróż będzie trwała,
lecz to nie ważne jest dla mnie wcale,
bo swego lokatora najbardziej w świecie pokochałam
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
miłość
miłość